Strona głowna / Projekty / Filozofia / A gdy tworzę to czuję…

A gdy tworzę to czuję…

 

Siedzę wygodnie przy biurku, patrzę za okno i myślę „Co za piękna pogoda, a ja siedzę w domu”. Jednak trzymam siebie w nim, bo chciałbym napisać artykuł, moja wewnętrzna potrzeba samorealizacji głośno domaga się swoich praw. Po chwili odzywa się mój wewnętrzny krytyk „Uważaj, bo to, o czym myślisz może odbiegać od idei Drugiej Strony!”. Wchodzę z nim w dialog i zadaje pytanie – I co z tego? Odzywa się oburzony „Ludzie Cię znienawidzą, nie będą Cię czytać, będą krytykować i wyśmiewać. Zostaniesz sam!” – dodaje na końcu. Wow, daleko idące wnioski. Czyżby za tym krył się lęk przed odrzuceniem? Czuję, że to strzał w dziesiątkę. Kolejna rzecz, aby się z niej oczyścić i przeprowadzić proces terapeutyczny. Takie głupoty mam wdrukowane w głowie, które mnie ograniczają, a które dają o sobie znać w różnych dziwnych momentach, że czasami mnie to przeraża. Jednak nieprzerobione i zakopane pod dywan, mogą ciągnąć się latami. Wracając…

Uświadomiłem sobie intrygującą mnie rzeczy. Gdy tworzę, próbuję, testuje, zmieniam, staram się coś zrobić, eksperymentuje, planuję swoje działania to po chwili staję się szczęśliwszy, bardziej pełny, jakby coś we mnie kiełkowało i wzrastało. Nie dzieję się to od razu, gdy to robię, jednak następuje to post factum. Perspektywa patrzenia na świat także się zmienia, nie jest to codzienne spojrzenia. Coś bardziej mistycznego, subtelna, ale znacząca różnica, która sprawia, że uwalnia się we mnie kreatywność i dziecięca radość. Uaktywnia się to u mnie, gdy: piszę artykuły, których tematyka mnie obecnie inspiruję, nagrywam filmy, spójne z moimi emocjami, rozmyślam o ideach, które mogłyby zmienić świat, spaceruje z kimś w pięknym otoczeniu i prowadzę dyskusję na ważny temat, buduję karmik dla ptaków, obserwuję kosmos i oglądam filmy na jego temat. Teraz jak o tym myślę to mógłbym tak jeszcze długo wymieniać – za kulisami stworzę sobie listę takich rzeczy, aby widzieć, co wewnętrznie mnie buduje :)

To sprawia, że zaczynam być sobą. Jednak mój ukochany krytyk wewnętrzny zawsze ma coś do powiedzenia, gdy chcę zacząć to robić. Mówi najczęściej zdaniami, które zostały przeze mnie zasłyszane w dzieciństwie, gdy mówili do mnie rodzice, nauczyciel w szkole, czy rówieśnicy. Rozumiem, że w teorii te zdania to moje mechanizmy obronne, które mają mnie uchronić przed „teoretycznie” bardziej dotkliwszymi emocjami, jak rozczarowanie, smutek. Jednak świadomie wybieram drogę ku dziecięcej radości i jestem na taką ewentualność przygotowany. A oto broń, jaką dzierży mój wewnętrzny krytyk, gdy chciałbym zacząć tworzyć, lub podzielić się z kimś tym, co obecnie robię.

-„Powiesz im dopiero, gdy skończysz – wstyd jest mówić o czymś, jak nawet nie wiesz czy to jest dobre”.

– „Po co będziesz się wysilać, jak możesz teraz porobić coś bardziej przyjemniejszego. Na przykład możesz pograć, wiesz, że tutaj nie doznasz rozczarowania”.

– „Jezu, zanim stworzysz coś co Cię zadowoli to minie tyleeee czasu. Zrób coś co daje szybkie efekty”. No tak, a masa godzin spędzonych na głupoty, które mają za zadanie „zabić” nudę to według krytyka jest w porządku, albo czas spędzony na zamartwianie się rzeczami, które nigdy się nie wydarzą.

-„Gdy coś zaczynam, muszę to skończyć”. Ooooo to chyba jest najlepsze, najskuteczniej, przepędza mnie przed zaczęciem danej rzeczy. Tak na zdrowy rozsądek, wcale nie muszę kończyć czegoś, bo niby, jaka jest „kara”? Jeśli samo robienie danej rzeczy realizuje moje wewnętrzne potrzeby. Dana rzecz, nie musi zostać skończona, jeśli daje mi to wewnętrzną korzyść. Mi wystarcza jak moje pomysły i wartości zostaną wydobyte na światło dzienne. To co siedzi mi między uszami, nie musi być czymś wspaniałym, innowacyjnym, mega kreatywnym. Jednak umysł nadal tworzy myśl, aby mnie przekonać. „Jak się za coś bierzesz to musisz to skończyć! Bez dyskusji!”. I w tym momencie przypominam sobie konkretne sytuacje. Te słowa powtarzano mi kilka razy w szkole „praca domowa ma być cała zrobiona, a nie tylko część”, „jak masz coś zrobić i nie skończyć, lepiej żebyś w ogóle tego nie zaczynał”, mówiono też w domu. Sprzątnąłem cały dom na błysk, ale o jednym pomieszczeniu zapomniałem „A o łazience to zapomniałeś – głos pełen pretensji”. Nie obwiniam tych ludzi o to co robili, bo prawdopodobnie nie wiedzieli, jak takie zdania działają na psychikę dziecka, a w latach w których ja byłem młody, wiedza na ten temat nie była tak upowszechniona. Jednak teraz jestem starszy i mądrzejszy, sam mogę zająć się eliminacją takich nawyków myślowych. Mam już rozpoznane źródło, wiem skąd to się wzięło.

Takie nawyki, odcinają mnie od zdolności tworzenia, kreatywności i długotrwałego szczęścia. W tym momencie pojawia się przed moimi oczami dziecko. Bawi się, tak jak mu się podoba. Nie zna „reguł” rządzących światem, realizuje instynktownie swoje potrzeby i z ciekawością poznaje świat, bez myśli, czy się przewróci. A gdy to się stanie, wstaje i idzie dalej. Nie zważa na opinie innych i wdrukowane dialogi wewnętrzne (bo ich jeszcze nie ma). Chciałbym odzyskać tą zdolność ze świata dziecka, aby stać się bardziej zrealizowanym. Jednak już z mądrością i doświadczeniami dorosłego. Będę próbował, aż mi się to uda, chyba, że znajdę przystępniejszą drogę do tego, aby się realizować.

W celu udowodnienia sobie, że jestem w stanie komunikować to, co obecnie robię – chcę się z tobą tym podzielić. Nie jest to nadzwyczajny i rewolucyjny projekt, nie wiem ile będę go rozwijał, nie wiem czy w ogóle go skończę – chcę pozwolić sobie na wolność tworzenia różnych nietypowych rzeczy niezwiązanych ze sobą. A to być może pozwoli mi odkryć własny potencjał, doświadczając ważnej życiowej lekcji. A być może to tylko moja ułuda ;) A więc obecnie tworzę papierową grę fabularną RPG w klimacie Sci-fiction, gdzie główna akcja dzieje się w kosmosie. Dziwne planety, nieodkryte układy gwizdnę, statki kosmiczne i masa przygód. Jest to dla mnie świetna zabawa, gdzie dodatkowo mocno stymuluje to moją wyobraźnie i rusza szare komórki. Dzięki temu rano wstaję i ochoczo wracam po pracy do domu.

Na koniec jeszcze wtrącę, kiedyś będąc w świecie astralnym usłyszałem taką myśl, która mnie poruszyła. „Tworzenie to realizowanie boskiego planu”. Jednak, jak definiujemy słowo tworzenie? Nie są to tylko rzeczy materialne, jak krzesło, samochód, budynek, może to być zasadzenie drzewa, wykopanie jeziora, wzniosła idea, zmiana społeczna, plan działania, spłodzenie dziecka, nauczanie innych konkretnej umiejętności, szczęśliwej relacja, zainspirowanie kogoś do działania. Słowo „tworzenie”, była tematem rzeką w nurcie myślenia, tej istoty, która przekazywała mi tą koncepcje. Gdy wsłuchuję się w siebie to czuję, że to mi pomaga i jest dla mnie ważne. Dziękuje za to, jestem wdzięczny.

Teraz Ty podziel się w komentarzu tym, jakie myśli ograniczają Cię, przed zrobieniem czegoś, co jest dla Ciebie ważne. Co do Ciebie mówi Twój wewnętrzny krytyk? W co chciałbyś się zaangażować? Co udało Ci się zrobić i byłeś z siebie dumny? Napisz o tym wszystkim w komentarzu, a byś może napiszę o tym artykuł, czy skomentuję Twój wpis.

Przepełniony radością

Karol Cetlin

VN:F [1.9.22_1171]
Rating: 0.0/10 (0 votes cast)

Przeczytaj też

Najnowsze wydanie książki R. A. Monroe – Najdalsza podróż!

Cześć, Otrzymałem od wydawnictwa Galaktyka książkę do recenzji, autorstwa R.A. MONROE „Najdalsza podróż” z najnowszego wydania. – …

2 komentarze

  1. Jakie myśli ograniczają mnie w procesie tworzenia? A no na przykład gdy zagłębiam się w swoje wierzenia co robię już od paru lat, to co chwilę słyszę głos mówiący mi, że świat dziś tak nie działa. Interesuję się tematyką odmiennej świadomości wszystkich duchowych doświadczeń i wierzeń na podstawie przekazów Ramthy i co chwila zderzam się z myślą że nie mogę jak bardzo bym chciał wprowadzać w pełni swoich wierzeń do mojego życia codziennego. I oczywiście mówią że silną wolą da się naginać wszystko ale ja tego przynajmniej nie widzę – Zacząłem w tamtym roku studia i proces zamykania mojego umysłu w klatce kontynuuje się pomimo że myślałem że polecenia "zrób", "podstaw", "schemat" skończą się wraz z maturą – a tutaj nie. Trochę się zagmatwałem w swojej wypowiedzi bo moje myśli wywołują we mnie straszne poruszenie, problemem jest to że jestem na studiach bo żyć jakoś trzeba, staram się być dobrym uczniem i zależy mi na tym wszystkim bo moja nauka mnie interesuje a z drugiej strony zdaję sobie sprawę jak bardzo jest to wszystko przyziemne – jak bardzo zamknięci jesteśmy w tym nieustannym kole pracy, zarabiania, wydawania i na końcu przychodzi śmierć – Czuję bezsilność bo wiem że pomimo że jesteś świadomy swoich wierzeń oraz tego, że coś złego dzieje się z nami, że ludzie zbyt mało rozwijają się duchowo, to nie umiem nic z tym zrobić i nie mówię nawet o innych, nie umiem nic zrobić ze sobą, od tego się nie da odciąć , na tej ziemi pole grawitacyjne oprócz przyciągania masy uniemożliwia odlecieć również naszemu materialnemu przysposobieniu – Najprawdopodobniej trzeba znaleźć złoty środek między światem materialnym a wierzeniami duchowymi ponieważ nigdy chyba do końca nie jesteśmy i nie będziemy niczego pewni ale nie lubię gdy na przykład moja nauka i studia odcinają mnie na rok od rozwijania się duchowego. Dodatkowo schodząc na Ziemię to również mam taki problem że lubię mieć wszystko na teraz, uczę się o energetyce i mój wewnętrzny marzyciel myśli o wzniosłych ideach jakie chciałbym żeby wyszły spod moich zwojów mózgowych ale czasem gdy widzę jak dużo pracy wymagane jest aby osiągnąć to co niektórzy mają w małym palcu to odechciewa mi się wielu rzeczy, chciałbym już wymyślać jakby tutaj wyciągnąć nasz kraj z tego zatruwającego środowisko padołu elektrowni węglowych a nie jestem w stanie przyswoić podstawowej wiedzy rozpływu prądu w obwodach elektrycznych. Moim problemem były zawsze zbyt wzniosłe marzenia ale nigdy z nich nie rezygnuję.
    Rzeczą z której mogę być dumny to że zauważyłem że praca włożona w mój rozwój zarówno duchowy jak i naukowy przynosi efekty, małe ale jakiekolwiek oraz że udaje mi się być ze sobą szczerym chociaż jeszcze nie w 100% przypadków o czym napisałem w komentarzu pod poprzednim artykułem. Przepraszam za zbyt długą wypowiedź i trochę chaotyczną, mam tendencję niestety do takich (w sensie długich, raczej są w miarę poukładane, ta jakaś taka).
    Pozdrawiam :)

    VA:F [1.9.22_1171]
    Rating: 0 (from 0 votes)
  2. Jakie myśli ograniczają mnie w procesie tworzenia? A no na przykład gdy zagłębiam się w swoje wierzenia co robię już od paru lat, to co chwilę słyszę głos mówiący mi, że świat dziś tak nie działa. Interesuję się tematyką odmiennej świadomości wszystkich duchowych doświadczeń i wierzeń na podstawie przekazów Ramthy i co chwila zderzam się z myślą że nie mogę jak bardzo bym chciał wprowadzać w pełni swoich wierzeń do mojego życia codziennego. I oczywiście mówią że silną wolą da się naginać wszystko ale ja tego przynajmniej nie widzę – Zacząłem w tamtym roku studia i proces zamykania mojego umysłu w klatce kontynuuje się pomimo że myślałem że polecenia "zrób", "podstaw", "schemat" skończą się wraz z maturą – a tutaj nie. Trochę się zagmatwałem w swojej wypowiedzi bo moje myśli wywołują we mnie straszne poruszenie, problemem jest to że jestem na studiach bo żyć jakoś trzeba, staram się być dobrym uczniem i zależy mi na tym wszystkim bo moja nauka mnie interesuje a z drugiej strony zdaję sobie sprawę jak bardzo jest to wszystko przyziemne – jak bardzo zamknięci jesteśmy w tym nieustannym kole pracy, zarabiania, wydawania i na końcu przychodzi śmierć – Czuję bezsilność bo wiem że pomimo że jesteś świadomy swoich wierzeń oraz tego, że coś złego dzieje się z nami, że ludzie zbyt mało rozwijają się duchowo, to nie umiem nic z tym zrobić i nie mówię nawet o innych, nie umiem nic zrobić ze sobą, od tego się nie da odciąć , na tej ziemi pole grawitacyjne oprócz przyciągania masy uniemożliwia odlecieć również naszemu materialnemu przysposobieniu – Najprawdopodobniej trzeba znaleźć złoty środek między światem materialnym a wierzeniami duchowymi ponieważ nigdy chyba do końca nie jesteśmy i nie będziemy niczego pewni ale nie lubię gdy na przykład moja nauka i studia odcinają mnie na rok od rozwijania się duchowego. Dodatkowo schodząc na Ziemię to również mam taki problem że lubię mieć wszystko na teraz, uczę się o energetyce i mój wewnętrzny marzyciel myśli o wzniosłych ideach jakie chciałbym żeby wyszły spod moich zwojów mózgowych ale czasem gdy widzę jak dużo pracy wymagane jest aby osiągnąć to co niektórzy mają w małym palcu to odechciewa mi się wielu rzeczy, chciałbym już wymyślać jakby tutaj wyciągnąć nasz kraj z tego zatruwającego środowisko padołu elektrowni węglowych a nie jestem w stanie przyswoić podstawowej wiedzy rozpływu prądu w obwodach elektrycznych. Moim problemem były zawsze zbyt wzniosłe marzenia ale nigdy z nich nie rezygnuję.

    VA:F [1.9.22_1171]
    Rating: 0 (from 0 votes)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *